o PR...

        Gdy w drugiej połowie lat 2000. kilku „jutuberów” skrzyknęło się i razem utworzyli swą prywatną witrynę „FilmotekaPolska888”, na której w ciągu pierwszych 3 dni zebrali prawie 1000 filmów polskich znajdujących się wtedy w sieci, nie spodziewali się, że ich pomysł tak szybko rozszerzy się. Kopiując ich pomysł wkrótce powstały dziesiątki podobnych witryn, jednak wszystkie z nich miały na celu jedynie zarobek z reklam (jak np. największa swego czasu witryna Kinomaniaka) i płatnych subskrypcji. W poszukiwaniu zarobku właściciele tych witryn nierzadko sami zamieszczali (lub pozwalali swym użytkownikom) filmy właśnie znajdujące się w kinach skopiowane kamerami wideo, a nierzadko nawet tzw. „screenery”, czyli filmy, które zostały wykradzione lub w inny sposób „wyciekły” ze studia filmowego jeszcze przed ich kinową premierą. Zaślepieni żądzą zysku właściciele takich witryn nie zwracali uwagi na łamanie praw autorskich ani skutki, jakie to wywołuje.

        W tym czasie powstał także Projekt Repozytorium (wówczas jeszcze pod inną nazwą) założony pierwotnie przez kilku polskich producentów filmowych i wideograferów działających w Ameryce, Australii i Europie. Witryna miała promować usługi filmowe i wideo w ich krajach - nie tylko dla tamtejszej Polonii, choć początkowo Polacy za granicą byli głównymi klientami - jednak wkrótce okazało się, że największą popularnością cieszą się archiwalne materiały posiadane przez niektórych z założycieli witryny. W ten sposób przekształciliśmy się w pierwszy Projekt Repozytorium, który skupiał się przede wszystkim na filmach dokumentalnych i materiałach archiwalnych.
Wkrótce dołączyli do nich organizatorzy „FilmotekaPolska888” i z połączenia obydwu powstało Repozytorium Kinematografii Polskiej „FilmyPolskie888” (gdyż w międzyczasie „FilmotekaPolska888” przemianowana została na „FilmyPolskie888”).
Do tego czasu był to nadal prywatny projekt kilkunastu prowadzących i kilku tysięcy użytkowników rozsianych po całym świecie, niedostępny publicznie (poza wybranymi usługami audio-wideo i kilkoma innymi). Gdy w 2010 roku do grupy dołączył jeden z tłumaczy filmowych, który przyciągnął do Projektu kilku następnych, a wkrótce w Projekcie uczestniczyli muzycy, autorzy, reżyser, wydawnictwo poligraficzne i coraz więcej osób i firm z różnych dziedzin, stało się jasne, że potencjał ten należy lepiej wykorzystać. Wówczas właśnie powstał „drugi” Projekt Repozytorium, ukierunkowany na promocję szeroko pojętej kultury polskiej w świecie, a w wyniku przegłosowanych przez uczestników zmian - witryny „FilmyPolskie888” i „ITP - Internetowy Tygodnik Polski” (przemianowany na „Ilustrowany Tygodnik Polski”) i ich zasoby zostały stopniowo połączone w całość i udostępnione dla wszystkich.

        Niestety, w tym czasie całą władzę w Polsce przejęli najwięksi złodzieje w historii Polski, łupiący i okradający kraj w zalegalizowane przez siebie sposoby, czyli osobnicy z partii „Platforma Obywatelska” i jej partii satelickich. Ich działania doprowadziły m.in. do usunięcia wielu naszych witryn jakoby łamiących prawa polskie. Ponieważ notorycznie pisaliśmy o nich źle i nigdy nie wahaliśmy się nazywać ich złodziejami (w międzyczasie dołączyło do nas kilku bardzo utalentowanych autorów), nic dziwnego, że  „FilmyPolskie888” zostawały usuwane z sieci nierzadko kilkunastokrotnie w ciągu jednego roku.
Zauważyliśmy też, że - początkowo z niezrozumiałych dla nas przyczyn - zaczęli wtedy usuwać wiele utworów i filmów będących w domenie publicznej często od kilkudziesięcioleci. Po prostu znienacka, nagle filmy okazywały się być pod ochroną nowych aktualizacji praw autorskich i jak spod ziemi wypełzali i znajdywali się ich nowi właściciele. Doszło do tak paranoidalnych sytuacji, że np. polski film z lat 1930. - którego ochrona praw autorskich wygasła zgodnie z prawem autorskim Rzeczypospolitej nie później niż w 1946 roku i zostało to podtrzymane nowelizacjami praw autorskich PRL w 1956r. oraz w 1976r., a nawet zupełnie nową ustawą o prawie autorskim III RP z 1993 r. - mimo to nagle znalazły się w niewyjaśniony sposób na powrót pod ochroną, a ich właścicielami różne tajemnicze spółki rozsiane po całym świecie (np. wcześniej nie znana nikomu Crowley Media z Wielkiej Brytanii - obecnie notorycznie uzurpująca sobie posiadanie praw autorskich do ogromnej ilości polskich filmów z okresu PRL!).
Nie jest naszym celem dochodzenie kto i w jaki sposób dał im te „prawa”, gdyż jest to temat-rzeka równie pogmatwany i uwikłany w po-komunistyczne sieci służb jak prawie wszystko inne związane z okresem rządów „Platformy Obywatelskiej” i defraudacją państwa polskiego ostatniego ćwierćwiecza, jednak w wyniku tych działań nasza witryna i blogi nagle zaczęły być usuwane (nawet na żądania prokuratury polskiej!). Nie przypadkowo działo się tak aż do drugiej połowy 2015 roku. Jeszcze na 2 tygodnie przyd wyborami i przepędzeniem wiecznie nienasyconych, zachłannych złodziei z PO prowadzony przez naszych blogerów blog „ITP” został usunięty po raz n-ty.
Dlatego też, rozumiejąc jak ten skorumpowany system działa, w 2013 roku powstała obecna, „trzecia” wersja Projektu Repozytorium - zdecentralizowana i rozczłonkowana na wiele różnych witryn i blogów. Nauczeni doświadczeniem nigdy więcej już nie złożyliśmy „wszystkich jajek do jednego koszyka” i dlatego obecnie brak jest i nigdy więcej nie powtórzymy błędu utworzenia jednego, centralnego spisu wszystkich pozycji dostępnych w naszym projekcie, gdyż pomimo odsunięcia od władzy większości ludzi z „Platformy Obywatelskiej” w 2015 roku, te same firmy (jak wspomniana Crowley Media) nadal uzurpują sobie prawa własności do polskich dóbr publicznych, jakimi są materiały znajdujące się od wielu lat w domenie publicznej...
        Co gorsza, niektóre spółki (jak owe Crowley Media, które bacznie obserwujemy) obecnie pod rządami „Prawa i Sprawiedliwości” posiadają teraz swoje oddziały nawet w Polsce, co tylko dowodzi dla nas, że żadne rzeczywiste zmiany w tym systemie nie nastąpiły i ci sami ludzie nadal czerpią korzyści z dóbr publicznych wytworzonych z pieniędzy wszystkich Polaków w okresie PRL i które - przypominam jeszcze raz: zgodnie z prawem autorskim II Rzeczypospolitej i PRL-u - powinny nadal znajdować się w domenie publicznej.

        A dopóki nie zostanie utworzona instytucja państwowa nadzorująca ochronę dzieł znajdujących się w domenie publicznej (np. Rzecznik Dóbr Publicznych itp.) przed ich nieprawnym zawłaszczaniem, dopóty różne cwaniaczki będą zgodnie z legalnymi nowelizacjami i poprawkami do praw autorskich czerpać wielkimi garściami ogromne korzyści majątkowe z takich dóbr...

DeS
(autor i członek Projektu Repozytorium)
1 czerwca 2016